Co w Internecie udało się znaleźć sentymentalnemu prezesowi i jak my znaleźliśmy sentymentalnego prezesa

Jak na KASZUBSKIE Stowarzyszenie Promowania Sportów KONNYCH przystało, śledzimy stajnie i kluby z naszego regionu. A nawet już Urzędy Skarbowe wiedzą, że najlepszym narzędziem do śledzenia jest Facebook. Niektóre z informacji udostępniamy na naszym fanpejdżu, ale na tę zwróciliśmy szczególną uwagę – wszak idea świetna i no sam Prezes Pomorskiego Związku Jeździeckiego od strony innej niż go znamy na co dzień, czy na „co zawody”.

Z Facebooka Ośrodka Jeździeckiego Pegaz w Dziemianach, dowiedzieliśmy się, że Prezes Marcin Podpora odbył w sierpniu sentymentalną podróż w Bieszczady… „Ach!” – westchnie niejedna dama młodsza czy też w sile wieku 🙂 „O!” – zakrzyknie brać jeździecka, która Prezesa bliżej zna, a oczy w okrzyku zrobią im się jak dna od… filiżanek.

Napięcie sięga zenitu – DO KOGO POJECHAŁ PREZES?! A zatem odpowiedź – do konia!

1

Sentymentalny prezes z Gulemanem, który nawet jest umieszczony w logo Ośrodka Jeździeckiego Pegaz.

Redakcja: Panie Prezesie, cóż za sentymentalizm! Przez całą Polskę jechać do konia! Czy do jakiejś kobiety jechał Pan 900 km?

Marcin Podpora: Hmm… Do pięknych kobiet aż tak daleko jeździć nie musiałem. Wszyscy wiedzą, że Kaszuby nie tylko lasy mają piękne.

Redakcja: Skoro takie mamy piękne lasy, to dlaczego Guleman musiał jechać aż tak daleko na emeryturę? Prawie jak niemieccy emeryci – jak najdalej od ojczyzny (śmiech). Jednak już serio –  wielu posiadaczy koni sportowych też zastanawia się nad ich emeryturą. Skąd pomysł na Bieszczady dla Gulemana?

M.P.: To wynikało z ilości koni v. ilość pastwisk, jakie mam do dyspozycji i z choroby konia. On musi przebywać na pastwiskach i musi jeść dobrej jakości, świeżą trawę. Inaczej nie przeżyłby tego roku.

Redakcja: Ale dlaczego tak daleko?

M.P.: Długo szukałem w Internecie miejsca dla Gulemana. Jak Pani widzi w Internecie można wszystko znaleźć, nawet sentymentalnego prezesa (śmiech). To i ja, po prawie roku przeszukiwania stron i Facebooków różnych fundacji i osób, znalazłem przemiłą Panią Patrycję, która szukała towarzysza na emeryturę dla swojej klaczy. Zaoferowała wszystko to, czego potrzeba było Gulemankowi. Na wiosnę tego roku Guleman się przeprowadził, a ja latem stwierdziłem, że pojadę go odwiedzić.

3

Prezes z logo Kaszubskiego Stowarzyszenia na bieszczadzkich połoninach w drodze do Gulemana.

 

Redakcja: Podróż ze zdjęć wygląda na ciekawą. Guleman stęskniony? Jak mu się żyje?

M.P.: Żyje mu się świetnie. Jest wolny i może wszystko, wychodzi z domu-stajni kiedy chce i wraca kiedy chce. Niejeden … koń (śmiech) o tym marzy.

Redakcja: To niesamowite! Ależ miał szczęście! Pewnie tyle, ile Pan swego czasu na jego grzbiecie?

M.P.: Tu nie mogę odpowiedzieć inaczej: ja miałem więcej (śmiech). Gdy zliczyć choćby same Hubertusy!

Redakcja: Gulemanowi więc się udało, ale wielu innym koniom nie. Oczywiście – to prawie zawsze kwestia pieniędzy, ale może da się coś zrobić, by emerytowanym sportowcom zapewnić dobrą starość?

M.P.: To jest duży problem i środowisko jeździeckie doskonale go zna. Liczne fundacje robią, co mogą, ale problem je przerasta, zwłaszcza gdy chodzi o konie. Ja jako ja – też zrobić mogę niewiele, ale mogę zrobić jednak COŚ. Siłami OJ Pegaz, właśnie za pomocą Internetu,  postaramy się rozpocząć – przynajmniej jeśli chodzi o Pomorze – działania, by tę sytuację choć trochę zmienić. Czasami to nie jest kwestia pieniędzy, ale po prostu wiedzy i chęci, przekonania i determinacji.

Redakcja: Zatem determinacji życzymy i jednak wielu sponsorów życzymy. Na samym sopockim hipodromie powinno się ich trochę znaleźć – sądząc choćby po zegarkach (śmiech), tak więc jest od czego zacząć. Gdy już Państwo będziecie pomysły ukształtowane – prosimy o kontakt. Na pewno pomożemy w ich promocji!

2

Lata młodości – Gulemana i Prezesa.

 

Dodaj komentarz

© 2012 BonNote

Scroll to top